środa, 7 lutego 2018

KRUCZY CYKL | Maggie Stiefvater | VB #7

Zbiorcze recenzje wydają się twardym orzechem do zgryzienia, dlatego pomyślałam, że może zrobię to dzisiaj w innej formie. Mianowicie mam dla Was 10 powodów, dla których warto przeczytać "Kruczy cykl" autorstwa Maggie Stefvater.


1. Fabuła

Oczywiście w książce lub serii jedną z ważniejszych rzecz (najważniejszą) jest fabuła. Niekiedy kuleje, niekiedy ma dziury i coś powstaje z niczego, a innym razem, jest po prostu cudowna. Jeśli mam być szczera a z założenia mam, bo po co zakładałabym bloga) to Kruczy Cykl pod względem tego, co się w nim dzieje wyróżnia się i to znacznie na tle innych książek i to nie tylko młodzieżowych. Wydaje mi się, że to, w jaki sposób została poprowadzona główna oś historii sprawia, że książka jest taka wyjątkowa. Każdy, kto czytał choć jedną część Kruczego Cyklu, wie co mam na myśli. Maggie Stiefvater nie zalewa nas falą wydarzeń i akcji płynącej z prędkością światła. Wszystko, co się dzieje, jest opisywane z dokładnością i dbałością o najmniejsze szczegóły tak, aby czytelnik niczego nie przegapił. Dlatego wydarzenie przedstawione na kartach każdej z części tej serii toczą się wolną, ale w taki sposób, że niesamowicie to wciąga. Autorka pokazuje nam życie czwórki nastoletnich chłopców i jednej dziewczyny, których w pewnym momencie łączy przyjaźń i wspólny cel. Blue mieszka w domu wypełnionym wróżkami. Adam, GanseyRonan i Adam to chłopcy uczący się w prestiżowej, prywatnej szkole. Z pozoru tej piątki osób nic nie łączy, ale kilka sytuacji sprawia, że mają wspólny cel do zdobycia i zostają ze sobą powiązani. Fabuła jest rozbudowana i przede wszystkim ciekawa!

2. Ciekawy główny wątek


Poszukiwanie śpiącego, starożytnego, duńskiego króla. Brzmi ciekawie? Bo właśnie to jest główny wątek Kruczego Cyklu. Nietuzinkowy i pomysłowy. Przez cztery tomy główny wątek, który czasami schodzi na drugi plan, dodaje niesamowitego klimatu. Od samego początku wiemy, po co to wszystko, jaka jest stawka. Główny wątek wygrywa w tej książce.




3. Styl pisarki


Powiem tak. Styl Stiefvater jest połączeniem kunsztu Tolkiena oraz lekkiego stylu Jojo Moyes. Uważam, że książka napisana została przede wszystkim dobrze, ale też śmiało mogę rzec, że jest to ładny i rozbudowany język, który zachwycił mnie od pierwszych stron. 

4. Wspaniali bohaterowie


To, co autorka robi, wprowadzając do swojej powieści tych wszystkich bohaterów, jest nie do opisania. Niezaprzeczalnie w Kruczym Cyklu możemy zetknąć się z najlepszymi i najlepiej wykreowanymi bohaterami, jeśli chodzi o fantastykę młodzieżową. Są tak realni, kochani, zabawni i po prostu nie da się ich nie lubić. Gwarantuję Wam, że jeśli kiedykolwiek będziecie robić swoją TOP'kę ulubionych postaci, bądź już takową macie, wskoczą oni na pierwsze miejsca. Poza tym relacje, jakie są pomiędzy Blue, Noah, Gansey'em, Adamem, Ronanem i całą resztą są nie do opisania. Mają takie prawdziwe, ludzkie i przepełnione normalnymi emocjami relacje, że niekiedy mam wrażenie, że czytając KC, czytam pamiętnik. Mam wrażenie, że to na prawdę się wydarzyło!

5. Stopniowe budowanie świata


Kruczy Cykl opiera się na powolnej akcji. Broń Boże nie piszę tego, aby kogokolwiek zniechęcać. Stwierdzam to dlatego, żeby ktoś, kto uwielbia wybuchy, mieszaninę wydarzeń, krew płacz i flaki nie brał się za czytanie tej serii. Krew, flaki, płacz i mieszanina wydarzeń również się pojawią, ale nie na samym początku i to trzeba podkreślić. To nie jest książka, przy której lekturze nie będziecie wiedzieli, z której biją. Tutaj powoli brniecie przez akcję, dowiadując się nowych rzeczy, mając czas na przemyślenie tego, co stało się kilka stron wcześniej. Dużo jest tutaj rozmów i opisów przeżyć (opierających się w dużym stopniu na uczuciach), ale nic z powyżej wymienionych nie jest wadą. To jak najbardziej zalety, dokładnie tak samo, jak powolne, stopniowe budowanie świata. Dlaczego? Przede wszystkim nie jesteśmy wrzuceni w sam środek ryjących mózg wydarzeń i myślę, że to duży plus. W tej powieści pod koniec dzieje się tak dużo dziwnych, nieco psychicznych rzeczy i tak często obrywamy zmieniającymi wszystko informacjami, że mam wrażenie, iż większość czytelników nie zabrała się za tę książkę, gdyby opisane były na pierwszych stronach. Nie powiem, że Kruczy Cykl jest trudny do zrozumienia, ale nie stwierdzę również iż tak nie jest, bo mówiąc szczerze, mimo iż przeczytałam dokładnie poprzednie trzy tomy, kilka razy podczas lektury ostatniego, nie do końca wiedziałam, co się dzieje i co mam o tym myśleć.





6. Ronan Lynch


Przepadłam. W momencie, w którym autorka przedstawiła nam Ronana, po prostu zginęłam. Może źle to zabrzmi, ale przemawia do mnie jego osobowość i tak jak Adam i Gansey nie zawsze go rozumieli, ja wiedziałam, o co mu chodzi praktycznie zawsze. Lynch to po prostu ktoś z kim w realnym życiu zdecydowanie bym się trzymała. Nic na to nie poradzę, taka moja natura.

7.Wyważenie


Równowaga zachowana jest praktycznie wszędzie. Począwszy od tego, ile magii stopniowo wprowadza się do zwykłego świata, tak aby zapoznać nas z zasadami, na jakich działa, do ilości rozdziałów z perspektywy danej osoby. Niczego nie jest za dużo i to się chwali. Bardzo podobało mi się, to jak autorka dozuje niektóre rzeczy i jak bardzo dba o to, żeby nie było takiego słownego przepychu. Nic nie jest opisane na wyrost i nic nie występuje w nadmiernej ilości. Mam nadzieję, że zrozumieliście, o co mi chodzi.

8. Szczegółowość


Autorka dużą wagę przywiązywała do indywidualności danych postaci. Dawała im tak niepowtarzalne cechy, że kiedy usłyszeliśmy/przeczytaliśmy słowo "rzemyk" od razu kojarzyło nam się z Ronanem. Takie szczegóły bardzo zbliżają do wyimaginowanych postaci i pozwalają nam wejść w świat jeszcze bardziej, przynajmniej ja je tak odbieram. Takie cechy charakterystyczne danych osób albo miejsc zawsze cieszą i pomagają się zżyć i myślę, że za kilka lat, kiedy natrafię na jakieś takie małe nawiązanie do Kruczego Cyklu w książce, filmie, serialu bądź innym miejscu od razu będę rozumiała, o co chodzi. Ten cykl jest bardzo prywatny. Chyba każdy odbiera go inaczej, wczuwa się w to w zupełnie inny sposób i mniej lu bardziej przywiązuje się do bohaterów. Ja dosłownie poczułam się, jakbym weszła w świat, poznała tych ludzi, a wspominanie tej książki, to rzeczy, które obserwowałam w realnym życiu. To chyba jedna z większych zalet tej powieści, wręcz wymusza zaangażowanie i później tęskni się za Gansey'em, Blue i całą resztą.

9. Oprawa graficzna


Nie znam osoby, która nie zachwycałaby się okładkami tej serii. Są wprost przepiękne, nie wspominając już o szkicu liniach mocy na początku każdego rozdziału. Wszystkie książki prezentują się mistrzowsko.





10. Papier (głupio to brzmi ale nie mogłam się powstrzymać, kocham ten papier!)


Papier, na jakim wydrukowano cały "Kryczy cykl" to mistrzostwo i strzał w dziesiątkę. Cienki, ale nie za cienki i jeszcze do tego nie do końca czarne listery. Zakochałam się! Dosłownie! Dzięki takim z pozoru nieistotnym rzeczom książki z tego cyklu czytało mi się zdecydowanie lepiej.


To by było na tyle, jeśli chodzi o Kruczy Cykl. Mam nadzieję, że taki typ przedstawienia serii Wam się spodobał i może ktoś zainteresował się powieściami Maggie Stiefvater (albo skończył czytać serię- mówię tutaj o konkretnej osobie, która wie, że myślę o niej w momencie pisanie tych słów). Napiszcie koniecznie, jeśli czytaliście, jak Wam się podobało, a jeśli nie to czy zamierzacie i oczywiście nie zapomnijcie podzielić się ze mną swoimi wrażeniami i odczuciami względem tego zbioru zalet Kruczego Cyklu.



Dziękuję za uwagę!

VB

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz