W "Jak powietrze" przedstawiona nam zostaje historia dwójki młodych ludzi, którzy poznają się w dość nietypowy sposób. Oliwia jest zwyczajną dziewczyną z dobrego domu, skrzywdzoną przez los i niekochaną przez tatusia. Może nie powinnam tego tak bardzo upraszczać, ale właśnie w taki sposób pokazana jest jej osoba. Mała dziewczynka, która jest tak smutna, bo jej ojciec ją odtrącił, gdzie tak naprawdę była to po części jej wina. Jak mogliście już zauważyć, nie przepadałam za główną bohaterką... Była irytująca coraz bardziej z każdą jej kwestią. Ogólnie rzecz biorąc, jest to jedna z tych bohaterek, która niesamowicie irytuje tym, że robi wszystko, tak jak przypuszczamy i nie jest ani trochę zaskakująca.
Dominik jest za to chłopakiem mieszkającym na Pradze w klaustrofobicznym mieszkaniu wraz z dwójką młodszego rodzeństwa. Z trudem wiąże jeden koniec z drugim i wciąż drży przed kolejnymi wizytami opieki społecznej u niego w domu. Robi wszystko, aby jego siostrze i bratu żyło się jak najlepiej i radzi sobie nawet nieźle patrząc na to, co przeżył.
W momencie, kiedy poznajemy oboje bohaterów, Dominik znalazł się po prostu w złym miejscu o złym czasie i Oliwia prawie go zabija, co zostaje podkreślone oraz przypomniane nam co najmniej kilkanaście jak nie kilkadziesiąt razy. W dość dużym skrócie mówiąc, chłopak ma młodsze rodzeństwo, które musi odebrać z przedszkola, a nie zrobi tego, mając zagipsowaną całą nogę po pachwinę, co również jest wspominane niezwykle często, więc prosi o to sprawczynię całego tego zamieszania. Od tamtej pory Oliwia pomaga mu w opiece nad dziećmi i w sumie na tym skupia się cała fabuła.
Nie wydaje się to być jakąś wyszukaną historią i w sumie nasze pierwsze wrażenie niezbyt nas zawodzą. Powieść za bardzo się nie rozkręca i przez połowę książki się nudzimy, a przez resztę książki płaczemy nad kartami i błagamy o zakończenie tego koszmaru.
Podczas lektury miałam wrażenie, jakby ktoś próbował wcisnąć mi kit, mówiąc, że historia ukazana w owej książce może mieć miejsce. Sam sposób poznania się głównych bohaterów jest mocno nieprawdopodobny. Nie dziwię się, że po przeczytaniu kilku takich książek kobiety mają tak wysokie oczekiwania co do sposobu spotkania po raz pierwszy swojej wielkiej miłości. W tych wszystkich filmach, serialach i książkach najczęściej jest to jakieś wielkie wydarzenie, miłość od pierwszego wejrzenia, ochy i achy, zachwyty nie zachwyty, a niestety rzeczywistość wygląda nieco inaczej.
Autorka ukazuje nam to, w jaki sposób życie dwójki ludzi może w niespodziewany sposób spleść nierozerwalnymi więzami, ale jest to tak sztuczne i wymuszone, że chyba nikt nie wierzy w to, że coś podobnego kiedykolwiek mogłoby się wydarzyć. Po prostu nie! To zbyt niedorzeczne. Normalny człowiek zadzwoniłby po policję, zaraz po tym, jak jakaś nieco pomylona dziewczyna próbowałaby go zabić i ostatecznie złamałaby mu nogę. W realnym świecie drobna i szczupła dziewczyna raczej nie byłaby w stanie rzucić się na prawie dwa razy większego od niej chłopaka i dodatkowo przewrócić go oraz nieco uszkodzić. Czy tylko mnie wydaje się nieco niemożliwe i po prostu nierealne? Może jestem po prostu czepialska, ale nie umiem inaczej, więc przepraszam
Lektura mi się dłużyła. Niestety jestem bardzo przewrażliwiona na punkcie szybkości czytania książki, więc często marudzę na ten temat, ale w momencie, kiedy czterysta stron zapisanych dużym drukiem czytam jakieś dwa tygodnie, to coś jest nie tak. Wydaje mi się, że każdy opis był rozciągnięty, a to, co można by ująć w jednym zdaniu, było przedstawiane w dziesięciu. Strasznie mnie to irytowało. Takie rozdmuchanie i przesada jest tak denerwująca, że czasami mam ochotę wyrzucić książki pisane takim językiem za okno. Słownictwo nie było wyszukane, zdania bardzo proste, a sam styl autorki niesamowicie mnie irytował. Dodatkowo te "śmieszne" żarty, które miały zapewne wzbogacić nieco zazwyczaj nijakie i nudnawe dialogi między bohaterami, a tak naprawdę sprawiały, że miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Byłam tak zażenowana, że nie jestem w stanie tego opisać.
Jeśli mówimy już o zażenowaniu, to nie mogę nie wspomnieć o tym, iż zawarcie w opisie stwierdzenia typu "Dominikowi zrobiło się ciasno w spodniach" jest co najmniej niesmaczne, a wręcz odstraszające. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam takie stwierdzenie, nie mogłam w to uwierzyć. Podobne rzeczy pojawiają się miliony razy w fanfiction, które pisane są przez małolaty, ale nie powinny raczej pojawiać się w książce. Według mnie jest to po prostu nie na miejscu. Sceny erotyczne również były wręcz obrzydliwie opisane. Jak można w ogóle opisywać cokolwiek w ten sposób. Może narzekam i tego typu literatura charakteryzuje się owymi cechami, ale po prostu czytałam i nie wierzyłam w to, co czytam. Prawdopodobnie new adult nie jest dla mnie i tyle.
Poza tym książka jest niesamowicie przewidywalna. Od samego początku wiedziałam jak, mniej więcej, się skończy i ze smutkiem muszę przyznać, że miałam rację. Dodatkowo jest pełna szablonów i powiela tyle schematów, że pobiła chyba jakiś niedorzeczny rekord. Dokładnie wiedziałam, jak wyglądały historie poszczególnych bohaterów i w jaki sposób wszystko się potoczy. Nie miałam przez to jakiejś większej przyjemności z lektury. W szczególności, że najlepszy i zarazem jeden z niewielu zwrotów akcji został totalnie skopany i po prostu był nudny. Na początku myślałam, że jeszcze coś będzie z tego plot twistu, ale niestety zawiodłam się i to bardzo. Został poprowadzony w taki sposób, że z czegoś obiecującego zamienił się we flaki z olejem.

Nie mogę jednak non stop tylko wypominać złych cech. Nie znalazłam może jakoś szczególnie wielu plusów, ale jednym z nich na pewno są dzieci, czyli rodzeństwo Dominika. Tak rozjaśniają akcję i są tak przeurocze, że rozpływałam się nad każdym z nich osobno. Wprowadziły trochę życia do tej nieco miałkiej książki.
Mimo wszystko nie polecam tej powieści. "Jak powietrze" jest zdecydowanie czymś nudnym i dłużącym się, a zamiast sprawić Wam trochę przyjemności w wolnej chwili, tylko zirytuje, zanudzi i rozczaruje, gdyż tak beznadziejnej książki dawno nie czytałam.
Oczywiście, jeśli komuś owa powieść przypadła do gustu nie będę jakoś szczególnie protestować. Po prostu wyraziłam swoje zdanie.
Dziękuję za uwagę!
VB
Mimo wszystko nie polecam tej powieści. "Jak powietrze" jest zdecydowanie czymś nudnym i dłużącym się, a zamiast sprawić Wam trochę przyjemności w wolnej chwili, tylko zirytuje, zanudzi i rozczaruje, gdyż tak beznadziejnej książki dawno nie czytałam.
Oczywiście, jeśli komuś owa powieść przypadła do gustu nie będę jakoś szczególnie protestować. Po prostu wyraziłam swoje zdanie.
Dziękuję za uwagę!






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz